publikacja: 21 stycznia 2009, autor: , komentarzy 40 https://wpninja.pl/artykuly/wordpress-2-7-krytycznym-okiem/

WordPress 2.7 krytycznym okiem

WordPress 2.7 krytycznym okiem

Mawia się, że największymi krytykami są prawdziwi fani (w przypadku filmów) i eksperci (w przypadku całej reszty). W rezultacie trafił się wam taki właśnie ekspert, który w tym krótkim artykule (który nomen omen krwią wkrótce spłynie) przedstawi co w aktualnej wersji WordPressa nie do końca twórcom wyszło.

Podgląd szablonu

Co prawda wprowadzono to już w wersji 2.6, ale nie miałem póki co okazji skomentować tej nowej „funkcjonalności”. Oczywiście, jest to przydatne i dla niektórych może nawet wygodne, ale gdy przychodzi człowiekowi co chwilę zmieniać layouty, gdy właśnie jest w centrum maratonu „designerskiego” to można oszaleć – lub co najmniej się nieco zdenerwować. W takich to właśnie momentach boli fakt, że twórcy nie pozwolili na wyłączenie tego podglądu – a mawia się, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki – niestety trochę to nie wyszło, bowiem identyczny błąd został popełniony w przypadku systemu rewizji – opcja wyłączenia pojawiła się dopiero w 2.7. Ile będziemy czekać na opcję wyłączenia podglądów, hm?

JavaScript czy Godzilla?

Zwijane menu, cała masa AJAX’a, prawie każdy box można przenieść. Ja rozumiem – interfejs użytkownika, takie biurko, które można sobie dostosować, no i te wszystkie wodotryski – wszystko pięknie, tylko gdzie w tym wszystkim jakaś optymalizacja kodu? Nawet z użyciem Google Gears mój Firefox wraz z Ubuntu duszą się niemiłosiernie przy takim nagromadzeniu niezoptymalizowanego kodu JS. I oczywiście twórcy nie pomyśleli, by dać możliwość wyłączania poszczególnych funkcji, nawet jeśli się z nich nie korzysta – bo po co?

Nowy panel admina, czyli jak zjechać Back-End

Miała być rewolucja, a wyszło jak z obietnicami Premiera. Po co w ogóle są te kolory, wszystko wyglądałoby przecież tak samo w biało-czarnej kolorystyce. O ile w poprzednich WordPressach wszystko było na swoim miejscu i faktycznie wyróżniało się od tła, to teraz wszystko się ze sobą zlewa – po prostu jest ciasno i zupełnie nie przejrzyście. Najlepiej wygląda chyba tylko ekran logowania, cała reszta zaraz po zalogowaniu sprawia, że krzyczymy „jezus maria, da się zmienić kolorystykę?!” I bez względu na odpowiedź na to pytanie, fakt pozostaje faktem – a raczej pierwszym wrażeniem, które jest kiepskie. To jest tak, jak z Ubuntu – wszystko zrobimy, pod warunkiem że będzie to Open Source i będzie to społecznościowe. Może już czas darować sobie tę politykę 100-procentowego Open Source i zatrudnić profesjonalnego designera interfejsów? Bo o ile front-endem zajmują się profesjonaliści (ot choćby taki Sensei Simon tutaj na WPNinja), to już od back-endu specjalistów brak…

Menu

Nie wspominając już o samym menu – które miało być intuicyjne i dostosowane do aktualnych standardów, a wyszło na to, że taki doświadczony wyjadacz jak ja nie ma pojęcia, gdzie co jest. Po zminimalizowaniu menu to już w ogóle nie idzie się połapać kto z kim, bowiem ikonki są zupełnie nie intuicyjne. Nie wspominając o zmianie kolejności kolejnych paneli – idzie sobie synapsy nerwowe połamać…

Tawarisz, klikamy czy niet?

Jeszcze jedna rzecz odnośnie interfejsu – w sytuacji A osobnik najeżdża na strzałkę obok „Nowego Wpisu” (chodzi o to nowe menu podręczne na górze po prawej) i klika – po chwili jednak zaczyna kminić, że menu to rozsuwa się automatycznie. Najeżdża więc kilka pikseli niżej i w prawo, tam okazuje się jednak, że menu „pomoc” wcale samo się nie rozsuwa automatycznie i trzeba kliknąć. W sytuacji B proszę sobie odwrócić sytuację A :P. Ja bardzo przepraszam, ale toż to jakaś kpina jest, albo jest automatyka, albo wszędzie klikamy, a nie robimy z użytkownika idiotę, lub co najmniej… jak to jest po polsku – „confused”… Thorze, ty widzisz i nie grzmisz?!

Jak buduje się ruski czołg…

Kiedyś całość była lekka, prosta i przyjemna – dzisiaj wydaje się to być jeszcze toporniejsze od Drupala i prawdę powiedziawszy, zaczynam się obawiać tego, co będzie w przyszłości, bo jeśli nadal twórcy będą skupiać się tylko i wyłącznie na dorzucaniu nowych funkcji, a całkowicie zapomną o optymalizacji kodu, to WordPress szybko zacznie tracić udziały w rynku na rzecz nowych platform, a ja sam przerzucę się na Movable Type :P.

Krytyczne głosy da się słyszęć w wielu miejscach – a wystarczy by profesjonaliści zajęli się panelem admina i optmalizacją silnika i znowu WordPress nie będzie miał sobie równych. Oby tylko obietnice developerów się spełniły i 2.8 skupił się na optymalizacji, bo jeśli tylko dorzucą kolejne „gadżety” do back-endu to globalny kryzys dotknie też największą platformę publicystyczną internetu ostatnich 2 lat.

Dodaj własny komentarz

Odnośniki z innych stron

Lista innych stron, które w jakiś sposób odnoszą się do opublikowanej tutaj treści:

  1. Co najbardziej podoba Ci się w nowym WordPressie (2.7)?

    […] A  Tobie co najbardziej podoba się w nowym WordPressie (a może nie podoba)? […]

  2. Krótkie podsumowanie: styczeń 2009

    […] WordPress 2.7 krytycznym okiem Najnowsza wersja WordPressa na gorzko czyli nie wszystko złote co się świeci. […]

  3. Tangofy: nowe ikony w panelu administracyjnym

    […] się w nowym panelu administracyjnym zdążyły Ci się już znudzić (lub po prostu Ci się nie podobają)? Dzięki specjalnej wtyczce możesz zyskać dostęp do 5-ciu nowych, pełnokolorowych […]